Producenci

Blog kategorie
cenzura nauki 0

Co to jest ZZZ ?

Tym, którzy ukończyli naukę lub jeszcze studiują na wyższej uczelni skrót ten będzie raczej znajomy.

oznacza on:

Z-akuć; Z-dać; Z-apomnieć.

A obecnie chciałbym zająć się czwartym Z.

Z-rozumienie. Czy to potrzebne? Do dyplomu - niekoniecznie. Później do doktoratu, czy jakiejś pracy - pewno przydałoby się.  I często trzeba wtedy niestety od nowa przyswajać wiedzę dawno zdobytą i zapomnianą. Jednak ścieżka neuronowa wyryta kiedyś w naszym mózgu już prowadzi nas przez gąszcze faktów i przypomina, że za tym oto zakrętem pojawi się polana  z  powykręcaną sosną z przybitymi dalszymi drogowskazami. Nie podążymy naraz wszystkimi dalszymi szlakami, bo nie mamy takiej potrzeby. Tu i teraz pogłębiamy wiedzę tylko w jednej bardzo wąsko wyspecjalizowanej dziedzinie i stajemy się specjalistą od Nietzsche'go. Teraz, po naszych "wybitnie przełomowych badaniach", będziemy wiedzieć już prawie wszystko o niczym. Wymieniamy później tę bezcenną wiedzę z innymi specjalistami i nagle, po wielu latach może przyjść załamanie. Bo nagle okaże się, że nasze wyniki nie pasują do wyników konkurencji a któreś na pewno są błędne! Tylko czyje?

No przecież nie moje! Za dużo wysiłku w to włożyłem, poświeciłem tyle lat pracy...

To raczej nie jest częsty scenariusz, bo po prostu prace stają się tak mocno wyspecjalizowane w wąskiej dziedzinie, że po prostu tematy na siebie nie zachodzą. Ale tam gdzie konflikt jest nieuchronny - na pozycji z góry skazanej znajdują się wszyscy ci, którym brakuje poparcia liczniejszej i bogatszej części "pseudonaukowców". Bogatszej często nie tylko pod względem materialnym, ale także "dorobku naukowego" w postaci publikacji, poparcia politycznego i medialnego. Trudno nieraz dostrzec także wielki kapitał stojący nie tylko za ludźmi nauki, czy pojedynczymi uczelniami, lecz wręcz za całymi złożonymi ich strukturami, gdzie kształtowanie postaw zatrudnionych tam "naukowców" trwało już wiele lat a sterowane było z tylnego szeregu przez bogate lobby zainteresowane rozwojem w określonym kierunku z góry założonymi celami finansowymi.

Taki rozwój "pseudonauk" jest obserwowany zwłaszcza tam, gdzie nakłady finansowe nie są zbyt duże a kontrola wysnuwanych tez przez niezależne ośrodki badawcze jest prawie niemożliwa. To nauki społeczne - bardzo ważne do utrzymania władzy przez elity polityczne. Tu obserwacja ludzkich zachowań, reakcji na określone bodźce stanowi ważny element gry walki o władzę i powszechnie tego doświadczamy zwłaszcza w okresie nasilonych kampanii politycznych, gdzie celowo podaje się opinii publicznej określone informacje w ustalonej prawie z góry kolejności po to tylko, by uzyskać największe poparcie elektoratu. Wiedza o rzeczywistych celach działalności wszystkich grup jest stopniowana w sposób wydawałoby się zupełnie naturalny, ale jest celowo zróżnicowana. Najsłabiej poinformowani - szeroko rozumiany elektorat nawet nie zdaje sobie często sprawy, jak bardzo jest manipulowany. Średni szczebel zarządzający jest przyuczony, jakie działania ma podjąć by uzyskiwać określony cel (jaki ubrać krawat, jak kierować kamerą itp.), a im wyżej, tym wiedza staje się coraz pełniejsza, choć wcale to nie oznacza, że nawet prezydent lub najważniejsza osoba w państwie zdaje sobie sprawę, że sama jest też sterowana! Oczywiście nie bezpośrednio i w sposób tak nachalny, jak pozostali, ale jednak... I wszystko to za sprawą swoistej cenzury - każdy szczebel cenzuruje to, co ma przedostać się niżej do wiadomości. 

Korzyści, jakie może osiągać lobby finansujące daną dziedzinę nauki determinują ilość zaangażowanych środków w jej korumpowanie, a ponieważ proceder trwa już od szeregu lat, więc zmiany oraz degrengolada środowiska, początkowo pewno niewielka i bardzo dyskretna, obecnie przybiera już dość poważne rozmiary ale też nie wszystko po prostu da się ocenzurować, zaś sprzeczności systemowe pojawiają się na wielu poziomach i są coraz bardziej widoczne. Najbardziej bulwersujące jest to, że te działania dotyczą także medycyny nawet tam, gdzie zagrożone jest życie ludzkie: modyfikacje wirusów, ukrywanie skuteczności terapeutycznej istniejących tanich leków, fałszowanie wyników badań i ignorowanie tych wyników, które podważałyby ich "naukę". Przykłady z ostatnich dni, które najpierw były publikowane na YouTube, lecz później zostały stamtąd usunięte:

plandemia

noblista Luc Montaglier

Philippe Douste-Blazy

Billa Gatesa szczepionki

Medycyna jest szczególnie narażona na manipulację, gdyż to tu często ludzie, w akcie desperacji, w celu ochrony życia swojego i swoich bliskich, gotowi są przeznaczyć na podreperowanie zdrowia całe fortuny albowiem po drugiej stronie życia majątek już nie jest im do niczego potrzebny. Ale inne powiązane nauki jak biologia czy chemia, wraz ze wszystkimi swymi specjalnościami są często również uzależnione od medycyny, jako źródła swoich sukcesów finansowych i uznawanych osiągnięć. I tu również wkraczać może swoista cenzura oraz sterowanie badaniami w kierunkach pożądanych przez finansjerę.

Dobitny przykład wpływu zewnętrznego na naukę możemy zauważyć w ekonomii,  bardzo zależnej od systemu politycznego, któremu służy.

Wydaje się, że mniej podatne na cenzurę powinny być fizyka i astronomia, bo trudno tu odnosić korzyści sponsoringu, a najmniej podatna powinna być matematyka, bo tu brak możliwości manipulowania danymi doświadczalnymi - sponsorowania badań w określonym kierunku przynoszącym zyski, czy też wpływanie na to, czy jakieś twierdzenie będzie uważane za fałszywe lub prawdziwe.

Niemniej nawet w matematyce możemy mieć do czynienia z cenzurą! A doświadczyłem tego osobiście usiłując opublikować artykuł podważający podstawowe twierdzenia Georga Cantora, leżące u podstaw Teorii mnogości . Faktem jest, że na początku swej drogi do jej poznania, posługując się jedynie intuicją, nie znając wielu aspektów tu występujących zaczepiałem matematyków, by rozwiali me wątpliwości, lecz z reguły nie dostawałem odpowiedzi w rodzaju : "o tu jest błąd w pańskim wywodzie polegający na tym, że:...", lecz inne wskazówki w rodzaju: " a czy czytał pan o..." i tu padał jakiś uczony termin. Ponieważ jednak mam swoje 67 lat, nie studiuję na  żadnej uczelni, nie zależy mi na zaliczeniu czegokolwiek, to nie muszę stosować zasady ZZZ, tylko od razu przejść do  czwartego Z-rozumienia. A z tym okazuje się jest problem, choć chyba akurat nie dla mnie, a dla większości moich dyskutantów; specjaliści od Teorii Mnogości tak dawno minęli ten problem i zagłębili się w dalszych skomplikowanych implikacjach, że często w celu dowodzenia swych racji posługiwali się wynikami wynikającymi z uznania podważanych przeze mnie twierdzeń za prawdziwe, co oczywiście jest błędem logicznym. Inni zaś orzekają, że to nie ich specjalność i odsyłają do ekspertów. Czyli kółko się zamyka. Oczywiście - gdyby nie było wielu konsultacji z matematykami, to nie doszedłbym samodzielnie do obecnej wiedzy, tak, jak trudno osiągnąć poziom mistrzowski gry w szachy grając wyłącznie z samym sobą. Dziękuję im wszystkim za poświęcony mi czas, choć ten czas dosłownie musiałem siłą wyrywać. Niemniej jednak, zwykle, po kilku tygodniach czy miesiącach wymiany korespondencji w tempie 1odp/2tygodnie, kontakt w końcu się urywał bez odpowiedzi ze strony fachowców i uzyskania choć jednej odpowiedzi w rodzaju : "nie potrafię znaleźć błędu w pańskim rozumowaniu...".

Ponieważ polska szkoła Teorii Mnogości należy do najsilniejszych na całym świecie, a tu nie mogłem uzyskać aprobaty, spróbowałem mych sił prezentując poster naukowy na sympozjum matematycznym ICAAMM w Stambule w 2019r. Tam moje zgłoszenie zostało przyjęte i poster był prezentowany:

   

      

 

Chwilę później we wrześniu odbywał się Jubileuszowy Zjazd Matematyków Polskich w 100-lecie POLSKIEGO TOWARZYSTWA MATEMATYCZNEGO. Usiłowałem zaprezentować swój poster na tym zjeździe, tym razem po polsku, lecz w odpowiedzi na mój list:

 

wkroczyła cenzura:

 

 

 A myślę że warto przytoczyć, co to jest poster i do czego służy:

 

 

 

Skąd wynika to ocenzurowanie? Tym razem pewno miał rację znajomy matematyk komentując me wywody: 

"Ja bym się bał na pana miejscu występować przeciwko 4 pokoleniom wybitnych matematyków".

Zastanówmy się sami: Autorytety Teorii Mnogości nie będą przecież podcinać gałęzi, na której siedzą, bo wtedy stracą pracę, prestiż i dorobek naukowy - czyli nawet, gdy widzą że filary tej teorii są błędne, to nie mogą przyznać mi racji. Oni sami i wszyscy inni specjaliści z innych dziedzin matematyki nie mogą także z tego powodu, że narażą się swym kolegom po fachu...

Skoro nie mogę wyników swoich przemyśleń publikować w fachowych czasopismach - napisałem książkę  i wydałem ją na Amazonie: INFINITY: END of ALEPH ONE , gdzie nie zamiatam dowodów pod dywan, tylko je opisuję w sposób beletrystyczny pozostawiając ocenę i nagrody (1000.00 USD & łamigłówki) czytelnikom.

A w sprawie korupcji: podobno nawet Robespierre Nieprzekupny dał się niestety przekupić tytułem "nieprzekupny". Więc powinniśmy zawsze mieć otwarty umysł i myśleć samodzielnie, niekoniecznie wierząc autorytetom, czemu miedzy innymi służy książka MYŚL! oraz jej strona z blogami zawierająca miedzy innymi dowód fałszywości Twierdzenia Cantora.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl