Od 1. października dostępny jest, tym razem po polsku e-book:
NIESKOŃCZONOŚĆ: KONIEC ALEFA JEDEN,
który w zasadzie był już dawno napisany po polsku, ale najpierw przetłumaczyłem go na angielski i opublikowałem na Amazonie w celu zebrania dodatkowych opinii czytelników. Komentarzy nie było wiele, ale uzyskany czas pozwolił na uzupełnienie argumentacji o formuły uzupełniające do autoreferencyjnych formuł rodzących antynomie. Zauważyłem bardzo ciekawą zależność między tymi sprzężonymi ze sobą formułami autoreferencyjnymi i postawiłem hipotezę pozwalającą identyfikować te “złe” samodniesienia. Oraz pokazać, że ta hipoteza ma również zastosowanie do różnych wersji metody diagonalnej.
Dodatkowo, w tym obecnie wydanym e-booku, opisałem psychologiczny mechanizm osłupienia moich interlokutorów i niemożliwości odpowiedzi na proste pytania dotyczące argumentów świadczących o egzystencji (lub raczej przeciwnie) zbiorów ponadnieskończonych, a wynikającego z uznania za nieomalże świętość to, czego wcześniej uczył ich Cantor i co zostało rozbudowane do świątyni liczb kardynalnych w teorii mnogości przez wielu wybitnych matematyków.
Nie bójmy się myśleć samodzielnie. Zapraszam do dyskusji.
Zapraszam na Targi.
Tomasz Miller na YT pokazywał, że rzeczywistych jest więcej…
To kto ma rację? Bo tu też bardzo sensownie..
Lilia K
Niestety nowości trudno wyjść na światło dzienne. A metoda diagonalna Cantora tak bardzo utrwaliła się w umysłach matematyków, że konfrontacja z moimi pytaniami wprawia rozmówców w swoiste osłupienie: nie potrafią ani znaleźć błędu, ani wydobyć z siebie prostych narzucających się odpowiedzi, które zaprzeczają ich światopoglądowi i kultowi zbiorów ponadnieskończonych. Zupełnie podobnie, jak niegdyś było z wiarą że robactwo rodzi się z opadających liści, w substancjach palnych znajduje się tajemniczy floginston, eter jest niezbędny do propagacji fal elektromagnetycznych, czy że Ziemia jest pępkiem wszechswiata. Ale sami możecie odpowiedzieć na zadawane przeze mnie tu pytania. A jeśli ktoś dalej będzie chciał wierzyć w egzystencję zbiorów nieprzeliczalnych, to przecież mu nie zabronię.
Ten artykuł bardzo interesująco opisuje innowacyjny trend, jakim jest wydawanie e-booków na targach książki. Cieszę się, że wydawnictwa stawiają na rozwój technologiczny i dostosowują się do zmieniających się preferencji czytelników. Koncepcja wirtualnych stoisk i cyfrowych prezentacji brzmi atrakcyjnie, zwłaszcza w obliczu obecnej sytuacji pandemicznej. Wydaje mi się, że taka forma udziału w targach może przynieść wiele korzyści dla autorów, wydawców i czytelników. Przyjemnie się czyta takie pozytywne informacje o rozwoju branży książkowej.